Nightmare RPG
Wszystko jest prawdą jeżeli szczerze w to wierzysz
Obecny czas to Wto 18:10, 19 Cze 2018

Dragon Chronicles
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Odpowiedz do tematu    Forum Nightmare RPG Strona Główna -> Dragon Chronicles
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Autor Wiadomość
DaredAnre
Wielki Mistyczny
Wielki Mistyczny



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Z twojego koszmaru...


PostWysłany: Nie 11:59, 18 Lut 2007    Temat postu:

***MG***Czarna postać pojawiła się niczym z podziemi. Widząc swoich nekromantów, Arcynecron chciał ich ukarać lecz spostrzegł goniącego ich młodzieńca. Wykonał kilka skąplikowanych ruchów rękami i zniknął wraz ze swoimi uczniami. W miejscu gdzie stali wyrósł niespotykanie wielki i potężny Kościany Golem, który tylko czakał na wroga...***MG***[/u]

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez DaredAnre dnia Pon 18:17, 19 Lut 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Shade
Strażnik Chaosu
Strażnik Chaosu



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Qutno


PostWysłany: Nie 16:52, 18 Lut 2007    Temat postu:

Biegłem przez ponad godzine, zanim dobiegłem do dwóch nekromantów. Gdy stanąłem na przeciwko nich wybuchli szaleńczym śmiechem. Ich oczy stały się całkowicie czarne, ziemie wokół nich stała się sucha, a rosnące na niej rośliny poprostu umierały. Z nieba spadła gęsta mgła, jedyne co postrzegałem to czerwone, świetliste oczy nekromantów. Zatrzęsła się ziemia. Przerażony spojrzałem w niebo. Mgła zniknęła. Nekromanci zniknęli. Za plecami znowu usłyszałem ich szaleńczy śmiech...


Gdy się obruciłem zobaczyłem wielkiego, potężnego kościanego golema. Na jego barkach widziałem nekromantów lecz odmienionych. Teraz przypominali zombi które wcześniej stworzyli. Zeskoczyli na ziemie z mieczami zrobionymi z kości poległych wieśniaków. Spojrzałem w dal za golema i ujrzałem jeszcze jednego nekromante. Tylko że ten nekromanta miał szate wyzdabianą srebrem i czarną laskę na końcu której była wbita zielono-czarna kula. W jednej chwili myślałem: "W co ja się wpakowałem", a potem już umykałem przed ciosami golema...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
DaredAnre
Wielki Mistyczny
Wielki Mistyczny



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Z twojego koszmaru...


PostWysłany: Nie 17:16, 18 Lut 2007    Temat postu:

Ledwo wstałem i poczułem, że Shade ma znowu problemy, i to nie byle jakie. Pomyślałem iż muszę go ratować. Wdrapałem się na smoka lecz, gdy chciałem lecieć usłyszałem w głowie głos mojego wierzchowca: "Nic mu nie da twoja pomoc, jesteś zbyt słaby. Najlepsze co możesz teraz zrobić to lecieć do wolnych miast tam zregenerować siły i mieć nadzieję że ten młodzieniec przeżył. Mam nadzieję, że nie podejmie walki ponieważ byłoby to najgorsze co mógłby zrobić w tym wypadku. Niech ucieka, a my później go odnajdziemy...". Musiałem się zgodzić ze smokiem więc wyruszyliśmy do wolnych miast, na północ...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Shade
Strażnik Chaosu
Strażnik Chaosu



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Qutno


PostWysłany: Nie 20:59, 18 Lut 2007    Temat postu:

Zombi-nekromantów zaszło mnie z dwóch stron, a golem wymierzył ostateczny cios. Naszczęście Dergot zdążył wyjść z kamienia dusz i zablokować cios swoim korpusem, co osłabiło go na tyle że po chwili znowu wrócił do kryształu. Rozzłościłem się i już miałem przywołać Furiousa, gdy pomyślałem, że to tylko mnie znacznie osłabi. Użyłem tego samego ciosu co na zombi i udało mi się zabić jednego z nekromantów na dobre...

Tuż po chwili wbiłem grot włuczni w ziemie i stworzyłem wyrwe w ziemi prowadzącą do samego serca ziemi. Biegnący na mnie drugi nekromanta wpadł do środka i wyrwa się sklepiła...

Pozostał mi tylko golem na drodze do przywódcy nekromantów...

Golem uderzał cios za ciosem, a ja robiłem liczne uniki. Wykonałem pare ruchów rękoma i przede mną pojawił się Furious. Zioną ogniem w paszcze golema, dzieki czemu zdobyliśmy na tyle dużo czasu, że mogłem spokojnie wsiąść na mego smoka. Furious uniósł się na wysokość klatki piersiowej monstrum, a ja wypowiedziałem słowa: "Lo itors qa ala'menta!'. Wbiłem włucznię w korpus golema i nastąpił wybuch. Utworzyła się spora dziura w ciele stwora, kiedy oddaliliśmy się na odpowiednią odległość, Furious zioną ogniem w dziurę w ciele golema. Golem wydał potężny ryk, że pewnie usłyszanoby ten ryk w miejscu mojego spotkania z Daredem. Golem upadł na ziemię i uniosła się nad nim szara chmura która wchłonęła resztki stwora, po czym zniknęła bez śladu...


Odkryłem kawałek swojej zbroi i zobaczyłem dużą ranę w okolicy lewego barku. Zakryłem ranę i spojrzałem na przywódce nekromantów...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
DaredAnre
Wielki Mistyczny
Wielki Mistyczny



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Z twojego koszmaru...


PostWysłany: Pon 0:20, 19 Lut 2007    Temat postu:

***MG*** Tir es'an duhar! Głupi śmiertelnik! - Arcynecron śmiał się ziemia się zostąpiła a z niej wyszły dwa biesy, które były na tyle silne by zabić nie jednego mitycznego bohatera.- Tirstron keh'rot am'bred toksio'reht !- obok mrocznej postaci wyrosły dwa kościane golemy, tak samo wielkie jak poprzedni. - Co ty na to chłopczyno? Jesteś niezły, ale za słaby jak na mojego sługę! Masz wybór odejdź stąd to moźe zdążysz przed moimi bestiami uciec albo stań do walki i pożyw mnie swoją duszą...Hahahahahahaha- demoniczny śmiech był tak straszny, że wbijał się w mózg każdego kto go słyszał...

Tymczasem Dareda spotkała równie niemiła niespodzinka: ośmioosobowy oddział zabójców cienia - zwykle pomimo trudu dałby sobie z nimi radę jednak po rozerwaniu więzi i upadku nie miał za dużych szans w walce z nimi. Mógł tylko liczyć, że pomoże mu ktoś z wolnego miasta, w którym przebywał. Niestety nie znał jego nazwy...***MG***


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Shade
Strażnik Chaosu
Strażnik Chaosu



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Qutno


PostWysłany: Pon 18:08, 19 Lut 2007    Temat postu:

Zobaczyłem jak necron przywołuje te stwory wykonując pare ruchów rękoma. Teraz to do mnie dotarło. To był on: ten który włada duszami nekromantów i necronów, ten co niszczył wioski, ten którego zwą arcynecronem lub Mortos. Patrzyłem z przerażeniem na bóstwo śmierci i w głowie miałem tylko jedną myśl: "To ja już może sobie pójdę", wskoczyłem na Mauri i poleciłem: "Leć jak najszybciej potrafisz!". Spojrzałem za siebie i ujrzałem, że necron nawet nie zamierzał mnie gonić. Uśmiechnął się i nagle z jego oczu wyleciał promień czerni. Przeszył moje ciało trafiając centralnie w kamień dusz. Poczułem jak uchodzi ze mnie energia, już spadałem w dół lecz moja smoczyca nie pozwoliła mi upaść na ziemie. Błyskawicznie mnie złapała i zwolniła lot, abym mógł się bezpiecznie położyć na jej grzbiecie. Kiedy już straciliśmy z oczu Mortosa spojrzałem na kamień dusz. Stracił swój blask. Spojrzałem na smoczycę, a ona ryknęła po czym powróciła do kamienia. Próbowałem ją przywołać lecz się nie udawało. Robiłem tak z każdym smokiem z osobna. Najpierw myślałem że to przez osłabienie nie moge ich przywołać, lecz potem sobie przypomniałem. Mortos posiada promień zwany "Strumieniem potępionych", to przez to nie mogę ich do siebie wezwać. Strumień potępionych blokuje dusze i przez to nie moge ich teraz przywołać. Jedynym na to lekarstwem jest zamoczenie ofiary w Jeziorze Światłości. Teraz miałem nowy cel: udać się do Jeziora Światłości...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Cedrick
Mroczny Prorok



Dołączył: 30 Wrz 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Krąg Oroborusa


PostWysłany: Pon 19:10, 19 Lut 2007    Temat postu:

Walczyliśmy dzielnie, ale wrogie wojska odparły nas z kręgu Oroborusa. Musieliśmy się wycofać wiernych wojsk króla Arsana. Sam król niepowitał nas uroczyście, ponieważ sługa Hanika, Sennyk rzucił na niego klątwę i sterował nim. Arsan, kierowany przez Sennyka, rozkazał armii zabić i zedrzeć skórę z nas. Moja brygada została wyrżnięta w pień, ja sam porzucony w przepaść, a Orbus pociosany i wrzucony razem ze mną. Jednak szybko nie uśmiercili...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Shade
Strażnik Chaosu
Strażnik Chaosu



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Qutno


PostWysłany: Śro 17:53, 14 Mar 2007    Temat postu:

Szedłem przez wiele godzin z dwódziesto minutowymi przerwami na odpoczynek. Wędrując po bezdrożach ujrzałem dość daleko ode mnie miasto. Owe miasto było niewielkie lecz coś mnie do niego ciągnęło, jakaś siła. Szybko ruszyłem biegiem w stronę dziwnego miasteczka...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Feanor
Czarny Uczeń



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10


PostWysłany: Pią 19:04, 16 Mar 2007    Temat postu:

Feanor obudził się w łóżku z tępym bólem między skroniami. Wstał, rozejrzał się po pokoju i wsadził głowę do balii z zimną wodą. Gdy się nieco otrząsnął, wyszedł z pokoju i szedł na dół.
- Jak tam główka? - zapytał Melvin, śmiejąc się rubasznie.
- Lepiej nie gadaj, tylko dawaj mi duże ilości herbaty... Która w ogóle jest godzina? - wystękał Feanor.
- Jeszcze noc... Będzie 3 nad ranem. - odpowiedział karczmarz, podając gorący napój.

***

Godzinę później Feanor idzie już ulicami miasta, czekając na otwarcie bram.
"Uch.. Trzeba było jeszcze zostać w karczmie... Przejdę się po mieście, może znajdę coś ciekawego... Cholera, przecież noc, nikt normalny nie ma o tej porze otwartego sklepu. Chyba nie do końca mi przeszło..." Rozmyślał wojownik, spacerując po miejskich zaułkach. Wtem ujrzał dziewięć postaci. Osiem z nich wyraźnie otaczało ostatnią, wyglądała na przygarbioną, lecz szykowała się do obrony. "No, nie lubię nierównych walk. Może to mnie wreszcie otrzeźwi..." Pomyślał, bezszelestnie zbliżając się do grupy, ukrywając się za budynkami. Jednocześnie obserwował sytuację. Walka wciąż się nie zaczęła. Gdy był blisko, przywołał swoje ostrze.
- Graj, muzyko... - szepnął, po czym skoczył pomiędzy osaczających.....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
DaredAnre
Wielki Mistyczny
Wielki Mistyczny



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Z twojego koszmaru...


PostWysłany: Pią 23:10, 16 Mar 2007    Temat postu:

Byłem otoczony, nie miałem jak uciec. Myśli błąkały się po mojej głowie. Zaryzykować i walczyć czy też może próbować bezsensownie uciekać. Podjąłem decyzję, walczę. Złapałem za dwa miecze znajdujące się przy moim pasie z tyłu i zacząłem szeptać tajemne słowa:
-Insurim terk'ht Sanktra olm Bet'hrihnum-zamykając oczy próbowałem odnaleźć doskonały moment do ataku. Wtem jakaś postać wskoczyła między zabójców i to było to.-Haria !!!- wykrzyknąłem. Z oczu raził błekitny blask, a miecze zapłonęły błękitnym ogniem, jedno cięcie, drugie, trzecie, czwarte, piąte i nagle upadłem na kolana, obok mnie leżało pięć ciał przeciętych na pół. I po krótkiej chwili straciłem przytomność zostawiając nieznajomego z pozostałą trójką...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Feanor
Czarny Uczeń



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10


PostWysłany: Sob 19:47, 17 Mar 2007    Temat postu:

Feanor błyskawicznie znalazł się pośrodku grupy ludzi... Napastnicy stanęli zdezorientowani, a wojownik tylko się uśmiechnął i skinął zapraszająco mieczem. Wtem usłyszał głos osaczonego człowieka:
-Insurim terk'ht Sanktra olm Bet'hrihnum Haria! - Feanor obrócił głowę i zobaczył turkusowy blask w jego oczach, a dwa miecze, które trzymał, zajęły się błękitnym ogniem. W kilka sekund postać zabiła pięciu przeciwników, po czym upadła, zostawiając Feanora sam na sam z pozostałą trójką...

Ten obrócił się do wrogów, zakręcił młyńca mieczem i ugiął kolana. W odpowiedzi zabójcy wyciągnęli krótkie, srebrzyste miecze i czarne sztylety, po czym zaczęli okrążać wojownika. Feanor rzucił się naprzód, uderzając przeciwnika w gardło, lecz cios został zablokowany. Wykonał piruet, unikając cięcia i wyprowadził atak w dwóch innych oboma ostrzami. Tamci jak na komendę przetoczyli się po ziemi w inne miejsce...

***

Złodziej bezszelestnie wyszedł z obrabowanego domu. "Pięknie, będę sobie z tego żył ładnych parę miesięcy. Jak ja lubię małe, lekkie, ale cholernie drogie rzeczy. Chodźcie do mnie, moje małe kamyczki..." Z rozmyślań wyrwał go nagle dziwny widok. Trzy czarne smugi zmagające się z czwartą, błękitną. Towarzyszył temu łopot płaszcza i szczęk metalu uderzającego... w nieokreśloną substancję. Opodal leżało sześć ciał. "Oj, nie podoba mi się to... To ja może lepiej już pójdę" - pomyślał i czym prędzej pobiegł ulicą.

***

Feanor walczył już długo. Za długo. Czuł jednak, że przeciwnicy się męczą. Dwóch z nich zranił, trzeci ledwie obronił się przed pchnięciem w serce. Nagle odrzuciło go kopnięcie w plecy. Przeciwnicy nie wykorzystali tej chwili, ustawili się defensywnie.
Feanor czuł, jak wypełnia go siła pochodząca z wściekłości jego miecza... Czuł, jak miecz łaknie krwi wrogów, jak chce pochłonąć ich dusze...

Wstał. Wrogowie przelękli się światła, które promieniowało z oczu wojownika. Zaczęli się cofać, lecz cały czas byli przygotowani do obrony. Półsmok błyskawicznie doskoczył do zabójców, zawrzała wściekła wymiana ciosów. Nagle obok upadły dwa kawałki ciała w czarnym płaszczu, zostawiając kałużę krwi. Feanor odbił od niechcenia dwa kolejne ciosy i szybkim wypadem, okręcając miecz nad głową, przepołowił obu przeciwników.

Upadł na kolana, dysząc ciężko... Jego ostrze, choć na zewnątrz błękitne, emanowało ze środka czerwienią. Zamknął oczy, skupił się, by opanować moc, miecz zniknął w jego dłoni. Feanor przeniósł nieprzytomną postać w niewidoczne miejsce, po czym usiadł obok i zaczął medytować, by odzyskać równowagę sił.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
DaredAnre
Wielki Mistyczny
Wielki Mistyczny



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Z twojego koszmaru...


PostWysłany: Sob 20:41, 17 Mar 2007    Temat postu:

-Sehr tu Vour'trh desn-wyszeptałem nie otwierając oczu. Usiadłem. Ból przeszył mnie od stóp do głowy. Był on straszny, pojawił się niczym piorun lecz opuścił mnie tak samo szybko. Otworzyłem oczy, rozglądając się. Ujrzałem medytującego pół-smoka, pół-człowieka. Próbowałem wstać jednak natychmiast upadłem na kolana, wsparłem się rękoma i spojrzałem w górę:
-Gryfy dziś niespokojne. Nieprawdaż...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Shade
Strażnik Chaosu
Strażnik Chaosu



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Qutno


PostWysłany: Sob 21:11, 17 Mar 2007    Temat postu:

Wbiegłem do miasta. Nagle pobliska stajnia stanęła w płomieniach i wnet podpaliła stojącą obok chate. W pare minut ogień rozprzestżenił się po całym mieście. Najdziwniejsze było to, że utworzył się ognisty krąg uniemożliwiający komukolwiek opuszczenie miasta.


Po paru minutach bez użytcznego próbowania ugaszenia pożaru, zobaczyłem zombi przechodzących przez ogień do miasta. Wtedy do mnie dotarło, że to sprawka Mortosa. Wysłał za mną swoje sługi, bo nie potrafi znieść faktu, że ktoś umknął z życiem po spotkaniu z nim.


W pare krótkich chwil zombi okrążyli już prawie każdą osobę. Gdy zobaczyłem jak duża grupa żywych trupów idzie w mą stronę, złapałem za leżącą drabine przy starej kuźni. Ułożyłem drabine przy ścianie i wszedłem na górę. Postanowiłem więc użyć magii i usunąć paru umarlaków lecz klątwa Mortosa zablokowała także mą magie więc mogłem liczyć tylko na swoje umiejętności, a także umiejętności obronne mieszkańców...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Feanor
Czarny Uczeń



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10


PostWysłany: Nie 0:03, 18 Mar 2007    Temat postu:

Feanor, słysząc głos, otworzył oczy.
- Gryfy... Jak chciałbym raz jeszcze ujrzeć gryfa... Dosiąść go i frunąć w przestworza. Tak, czuję to... Niepokój gryfów. Coś się dzieje. Coś... dziwnego - odparł, spoglądając na rozjaśniające się niebo. Zamiast błękitu ujrzał czerwoną łunę dookoła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
DaredAnre
Wielki Mistyczny
Wielki Mistyczny



Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Z twojego koszmaru...


PostWysłany: Nie 1:31, 18 Mar 2007    Temat postu:

-Prędko nie dosiądziesz następnego Gryfa. Hmm, cóż, zorza rubinu dotarła i tutaj. Przyniosła już ze sobą chaos. Jest jeszcze wcześnie, za wcześnie. Szybko, musimy ruszać do następnego miasta- i wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że nie znam istoty, która ocaliła mój żywot przed zabójcami.- Cóż nieznajomy, nazywam się Dared, pochodzę z rodu Anre, a jak brzmi twoja godność ?- powstałem z klęczek kołysząc się lekko, nogi mi drżały niczym długi miecz w ręku siedmioletniego giermka.- Khy, khy, khy, khy!- zakaszlałem, po czym splunąłem. Ku mojemu zdziwieniu nie była to ślina tylko krew, księżycowosrebrna krew mistycznego...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu    Forum Nightmare RPG Strona Główna -> Dragon Chronicles Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 7 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group.
Theme Designed By ArthurStyle
Regulamin